Strona główna

O pijawkach podczas Nocy Biologów

 

O pijawkach podczas Nocy Biologów

3 ząbkowane sztylety działają jak maleńka piła. Przecinają skórę i zaczyna płynąć krew. Straszne? Może, ale spośród 40 gatunków pijawek, które zamieszkują Polskę, tylko jeden atakuje człowieka - mówiono na Uniwersytecie Warszawskim podczas Nocy Biologów.

Jak opowiedział dr hab. Paweł Koperski, pijawki najczęściej żerują na płazach i rybach, a znacznie rzadziej atakują ssaki, w tym ludzi. W Polsce w warunkach naturalnych występuje 40 gatunków pijawek, ale tylko 1 gatunek - pijawki lekarskie - mogą atakować człowieka.

Biolog opowiadał, że otwór gębowy pijawki lekarskiej wyposażony jest w trzy ząbkowane sztylety. Dlatego po ataku takiego zwierzęcia pozostaje trójdzielny ślad. Kiedy pijawka przysysa się do skóry, szybko ją przecina, a z jej gardzieli dostaje się do krwioobiegu żywiciela substancja zapobiegająca krzepnięciu krwi.

Jak zaznaczył ekspert, kiedy zaatakuje nas pijawka, najlepiej po prostu ją złapać i mocno pociągnąć, aż puści. Podpalanie zapalniczką jest nie tylko okrutne, ale również prowadzić może do zakażenia - pijawka może wtedy zwymiotować, a szkodliwe substancje dostać się wtedy mogą do naszej krwi.

Paweł Koperski opowiadał, że pijawki stosowane są w celach leczniczych - w tzw. hirudoterapiii. Przyznał, że pijawki stosowane są podczas specjalistycznych operacji z transplantacjami. Aby nie dopuścić do powikłań, powstawania zastoin i skrzepów, u pacjentów stosuje się w takich przypadkach pijawki, które sprzyjają przywróceniu krążenia w przeszczepach. Naukowiec zaznaczył jednak, że jest to terapia specyficzna, o ograniczonym zakresie wykorzystania. Zalet wynikających ze stosowania pijawek nie należy rozciągać na inne sfery zastosowań leczniczych. "To tak, jakby uważać, że zaklejanie oka - które pomaga w leczeniu pewnych wad wzroku u dzieci - pomaga również w leczeniu innych chorób" - podkreślił wykładowca.

Jak zaznaczył ekspert, ludzie uważają, że leczenie pijawkami jest korzystne, bo stosuje się je od tysięcy lat. "Co z tego, dawniej leczono też moczem czy psalmami" - żartował badacz.

Czy są powody, żebyśmy bali się tych stworzeń? Niekoniecznie. Ale z pewnością pijawki mogą budzić obrzydzenie.

Koperski podał przykład południowoamerykańskiej pijawki z gatunku Tyrannobdella rex. Nie na darmo otrzymała ona nazwę nawiązującą do przerażającego tyranozaura - ona też nie obchodzi się ze swoimi ofiarami łagodnie. Pijawki z tego gatunku wpływać mogą do nosa, układu płciowego, czy pod powiekę zwierząt (a nawet ludzi) i stamtąd wysysają krew. Podobne do tyrannobdelli zwyczaje mają też pijawki ptasie, które niekiedy tak licznie wypełniają jamę nosową ptaka, że całkiem go duszą. "Ptaki dość licznie padają ich ofiarą" - przyznaje dr Koperski.

Wśród niezwykłych pijawek, które występują w Europie, dr hab. Paweł Koperski wymienił m.in. pijawki jaskiniowe, które są całkiem białe, czy pijawki żółwie, nie do końca zgodnie z nazwą, najczęściej odżywiają się krwią płazów. Choć wygłodniałe nie wzgardzą też krwią człowieka.

Jak zaznacza dr Koperski, chociaż większość pijawek to pasożyty, to ok. 40 proc. spośród tych zwierząt stanowią drapieżniki. Takie gatunki odżywiają się np. żabim skrzekiem, ślimakami czy dżdżownicami. Otwory gębowe takich zwierząt zbudowane są inaczej, służą do wciągania ofiar w całości, bo pijawki nie są przystosowane do odgryzania fragmentów ciała.

Źródło: http://www.naukawpolsce.pap.plwww.naukawpolsce.pap.pl

Więcej o zrównoważonym rozwoju, zachowaniach proekologicznych i sposobach dbania o środowisko naturalne na www.ogrodostojazwierzat.pl.