Strona główna

Ochrona przyrody: Poligony przywracane naturze

Ponad 15 tys. ha terenów leśnych udało się odzyskać leśnikom. O szczegółach trwającego od trzech lat projektu oczyszczania lasów z wojskowych pamiątek można przeczytać w tekście Bogumiły Grabowskiej w „Echach Leśnych".

 
Przywrócone naturze
 
Pociski rakietowe i przeciwpancerne, bomby lotnicze, działka przeciwlotnicze, czołgi i myśliwce… To nie opis arsenału jednostki wojskowej, to tylko niektóre z „niespodzianek” wciąż kryjących się w naszych lasach.
 
Pozostałości po przetaczających się frontach, po niemieckich, radzieckich i polskich jednostkach wojskowych oraz poligonach, nie tylko obniżają walory przyrodnicze lasów, ale i stwarzają zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, którzy chcieliby aktywnie korzystać z zielonych ostępów. Jedyną możliwością przywrócenia tych terenów naturze i człowiekowi jest ich saperskie oczyszczenie.
 
Ułatwia to projekt „Rekultywacja na cele przyrodnicze terenów zdegradowanych, popoligonowych i powojskowych zarządzanych przez PGL LP”, do którego przystąpiło pięćdziesiąt osiem nadleśnictw. Wraz ze wspierającym leśników Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych udało się przez trzy lata oczyścić z wybuchowych pamiątek przeszło 15 tys. ha terenów leśnych.
 
Wrzosy z poligonu
 
Połacie zniszczonej ciężkim sprzętem bojowym roślinności, wyjałowiona, zbita gleba i postrzelane drzewostany to podstawowe problemy, z którymi codziennie muszą się zmagać pracownicy Nadleśnictwa Borne Sulinowo, utworzonego w 1993 r. na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku. Pod jego zarządem jest bowiem 8 tys. ha gruntów przejętych po dawnym poligonie radzieckich wojsk zmechanizowanych i rakietowych. To prawie 40 proc. powierzchni nadleśnictwa.
 
I chociaż armia radziecka opuściła zachodniopomorskie tereny już w 1992 r., ślady po niej zostały do dzisiaj. - Teren przejęty od wojska był i nadal jest nasycony niebezpiecznymi materiałami pochodzenia wojskowego – mówi Anna Kędzierska zajmująca się hodowlą lasu w tym nadleśnictwie. - W ziemi znajdujemy też złom, zakopane wagony, karoserie samochodowe.
 
Ze względu na walory przyrodnicze - wydmy z murawami, starorzecza, torfowiska oraz niespotykane w naszej części Europy wrzosowiska, tereny dawnych poligonów są nie lada atrakcją turystyczną. Na ponad 600 ha dawnych wojskowych gruntów tego nadleśnictwa utworzony został rezerwat „Diabelskie Pustacie” stanowiący także część obszaru Natura 2000.
 
- Mamy obszary porośnięte płatami borówki brusznicy i czernicy, na tych samych terenach rośnie mnóstwo grzybów – tłumaczy pracownica nadleśnictwa. - Dlatego są bardzo często odwiedzane przez zbieraczy. Turyści mogą korzystać z wytyczonych przez nadleśnictwo ścieżek rowerowych i punktów widokowych. Jeden z nich znajduje się na wrzosowiskach, drugi przy Zalewach Nadarzyckich. Wielu okolicznych pszczelarzy wystawia wśród wrzosów swoje ule.
 
Żeby ułatwić zabiegi hodowlane oraz ochronne i zapewnić odwiedzającym te tereny bezpieczeństwo, trzeba było dawne poligony rozminować i oczyścić ze wszystkich powojskowych pozostałości. - W latach 2005-2007, korzystając z dotacji budżetu państwa, udało nam się oczyścić 600 ha. Znaleziono wtedy około 200 tys. sztuk materiałów niebezpiecznych – wspomina Anna Kędzierska.
 
Obecnie nadleśnictwo uczestniczy w projekcie LP. Tylko od początku 2013 r. saperzy oczyścili prawie 330 ha wydobywając ponad 32 tys. niewypałów i niewybuchów.
 
Kolejny etap prac rozpoczął się 8 sierpnia tego roku na terenie „Diabelskich Pustaci”. Od tego dnia wstęp do rezerwatu jest zabroniony. Do końca 2015 r. tutejsi leśnicy chcą oczyścić ponad 5,2 tys. ha.
 
Ślad po dywizjonie
 
Od 2012 r. w projekcie uczestniczy również podwarszawskie Nadleśnictwo Chojnów.
– Sześć lat przygotowywaliśmy się do tego, żeby móc wystartować z projektem. Określiliśmy i oznaczyliśmy tablicami miejsca, w których w czasie drugiej wojny światowej znajdowały się niemieckie magazyny amunicji – tłumaczy Piotr Wojtas odpowiedzialny w nadleśnictwie za ochronę przyrody.
 
Swoją wiedzę pracownicy nadleśnictwa czerpali nie tylko z opowiadań miejscowych. - Często zdarzało się, że przy zwykłych pracach leśnych znajdowano po kilkanaście sztuk niebezpiecznego żelastwa – opowiada leśnik. - Stanowiły zagrożenie nie tylko dla naszych pracowników.
 
Oczyszczone lasy leżą w sąsiedztwie stolicy i są częstym celem wycieczek. Są tu szlaki piesze, konne i rowerowe. Wielu warszawiaków przyjeżdża do Podkowy Leśnej kolejką, nawet wielu mieszkańców pełnych zieleni miast-ogrodów zagląda w tę okolicę. Zbierają grzyby, jagody, poziomki, spacerują.
 
Wszystkich do niedawna straszył również „spadek” po 3 dywizjonie rakietowym Obrony Powietrznej m. Nadarzyn-Otrębusy, części pierścienia obronnego Warszawy z czasów Układu Warszawskiego. I tutaj nadleśnictwu z pomocą przyszedł projekt CKPŚ. W 2013 r. budowle rozebrano, a teren uprzątnięto i jesienią zeszłego roku zalesiono.
 
W ramach wspomnianego projektu w Nadleśnictwie Chojnów wyznaczono do przeszukania i oczyszczenia ponad 240 ha - prawie 7 proc. jego powierzchni. - Wkładamy naprawdę dużo pracy nie tylko w to, żeby zwiększyć bezpieczeństwo naszych lasów, ale i uświadomić możliwe zagrożenie okolicznym mieszkańcom – tłumaczy Piotr Wojtas. – Niektórzy, zainspirowani naszym działaniem, zgłaszają się do nas, bo chcą oczyścić swoje prywatne działki.
 
Las pełen historii
 
Z podobnymi problemami od lat zmaga się Nadleśnictwo Skierniewice z RDLP w Łodzi. Lasy nadleśnictwa bezpośrednio graniczą z miastem Skierniewice i są miejscem, w którym mieszkańcy lubią spędzać czas. Tereny w Leśnictwie Zwierzyniec, objęte od 2013 r. projektem, tworzą Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy Zwierzyniec Królewski, to atrakcyjne turystycznie i jesienią pełne grzybów uroczysko. Na terenach bezpośrednio z nim sąsiadujących ma w przyszłości powstać uzdrowisko.
 
Tutejsze lasy jest z czego oczyszczać. Poligony w Skierniewicach i Raduczu powstały jeszcze w czasach carskich. W 1918 r. przeszły w zarząd Wojska Polskiego. Szczególnie ważną rolę skierniewicki poligon odegrał w 1920 r. To tutaj trafiały transporty amunicji z Węgier. W sumie zmagazynowano jej miliony sztuk – Naboje z tamtego okresu znajdowano w trakcie prac saperskich. Znaleźliśmy też bombę z kampanii wrześniowej. Niemcy próbowali bowiem zniszczyć linię kolejową łączącą Koluszki ze Skierniewicami – opowiada Grzegorz Karwat, pracownik nadleśnictwa zajmujący się ochroną lasu.
 
Po wojnie na oczyszczanym terenie stacjonował 2 Berliński Pułk Zmechanizowany, a południowa część popularnego „Zwierzyńca” została zamknięta dla cywilów.
 
Powojenne pamiątki zagrażały leśnikom, turystom i mieszkańcom. – Często w trakcie uprawy gleby i przy pracach odnowieniowych wykopywaliśmy niewybuchy. Były też nie lada problemem w czasie akcji gaśniczych – mówi leśnik ze Skierniewic.
Udział w projekcie nadleśnictwo zakończyło 13 listopada 2013 r. – W sumie oczyściliśmy przeszło 123 ha lasów i rozebraliśmy budynki popoligonowe w Raduczu. Znaleźliśmy przeszło 17400 sztuk różnego rodzaju amunicji, granatów, moździerzy.
 
- Zebrane przez firmy saperskie materiały zostały bezpiecznie zdetonowane na miejscu. Z wyjątkiem bomby, którą ze względu na wielkość specjaliści musieli wywieźć na poligon. Teraz, dzięki zakończonemu projektowi, lasy zwierzynieckie są na pewno dla wszystkich bezpieczniejsze – podsumowuje Grzegorz Karwat.
 
Źródło: lasy.gov.pl, zdjęcie: Jerzy Drabarczyk, lasy.gov.pl