Strona główna

Polski nietoperz kontra niemiecka turbina

Duża część nietoperzy, jakie giną w Niemczech po spotkaniu z turbinami wiatrowymi, to zwierzęta migrujące z Polski i innych krajów naszego regionu - informują niemieccy naukowcy w "PLOS ONE".

W kraju naszych zachodnich sąsiadów turbiny wiatrowe stanowią ważny element polityki rozwoju systemu energii odnawialnej. Technologia pozwalająca korzystać z energii wiatru jest już dość zaawansowana, a zasoby wiatru - praktycznie niewyczerpane. W niektórych częściach Austrii oraz na północy Niemiec wiatraki to stały element krajobrazu.

 

Przeciwnicy farm wiatrowych krytykują ich estetykę i problem związany z przekazywaniem energii do mniej wietrznych części kraju. Zwracają też uwagę na zagrożenie, jakie łopatki rotorów stanowią dla ptaków i nietoperzy.

 

Szacuje się, że co roku w samych Niemczech ryzyko śmierci w kolizji z turbinami dotyczy ok. 300 tys. nietoperzy. Zdaniem ekologów zagrożenie to byłoby mniejsze, gdyby systemy wyłączać w nocy, w godzinach największej aktywności nietoperzy.

 

Naukowcy z Leibniz - Institut fur Zoo - und Wildtierforschung (IZW) ustalali ostatnio, skąd pochodzą borowce wielkie - migrujące nietoperze, padające często ofiarą turbin we wschodnich landach. Jak się okazało, niemal jedna trzecia badanych nietoperzy to nie zwierzęta lokalne, tylko osobniki migrujące z północnego wschodu: Polski, Państw Bałtyckich, Rosji i Białorusi.

 

Niemcy leżą dokładnie pośrodku trasy migracji nietoperzy, przelatujących na jesieni z Europy północno wschodniej w jej cieplejsze części, np. na południe Niemiec, do Szwajcarii czy Francji.

 

Straty po kolizji z turbinami są dla tych populacji tym bardziej dramatyczne, że nie każdy sezon rozrodczy na wschodzie, z powodu surowego klimatu, kończy się sukcesem. Jeśli nietoperze giną masowo również wskutek zderzeń z wiatrakami, może to osłabić populacje z Europy północno wschodniej, stanowiące rezerwuar całego gatunku. Tym bardziej, że w wiatrakach ginie zaskakująco dużo samic i nietoperzy młodych - zaznaczają autorzy badania.

 

"Niemcy są odpowiedzialni nie tylko za ochronę nietoperzy miejscowych, ale też ich migrujących krewnych z innych krajów - dlatego, że znajdują się pośrodku tej trasy" - podkreśla zajmujący się nietoperzami Christian Voigt z IZW w Berlinie.

 

Metody, jakimi naukowcy określali pochodzenie nietoperzy, zaczerpnięto z kryminalistyki. Kiedy śledczy mają do czynienia z niezidentyfikowanym ciałem, badają włosy pod kątem proporcji różnych izotopów wodoru, obecnych w keratynie (białku włosów). To pozwala ustalić, skąd pochodzi nieboszczyk, gdyż proporcja izotopów koreluje ze skalą opadów i średnimi temperaturami w danej okolicy.

 

Deszczówka dostaje się do organizmów ludzi i zwierząt - jest wypijana lub zjadana w tkankach roślin, które tę wodę wcześniej pobrały z gleby. Wtedy izotopy pierwiastków (oczywiście w proporcjach charakterystycznych dla danej okolicy) zostają związane w tkankach. Keratyna jest białkiem nieaktywnym biologicznie (proporcja izotopów pozostaje niezmieniona przez wiele miesięcy), stanowi więc geograficzną wizytówkę badanego osobnika. Wskazuje miejsce, z którego człowiek lub zwierzę pochodzi.

 

Dzięki takiej metodzie naukowcy określali pochodzenie nietoperzy bez potrzeby ich wcześniejszego obrączkowania (najczęstszej metody stosowanej w badaniach zwierzęcych migracji).

 

Niemieccy badacze przypominają też sugestie, że turbiny wiatrowe mogą przyciągać nietoperze. W sezonie godowym, który przypada na jesień, nietoperze gromadzą się licznie w różnych charakterystycznych punktach krajobrazu, np. przy wysokich skałach, wieżach kościelnych, czy właśnie turbinach, gdzie ryzykują zderzenie z łopatkami.

 

Voigt zauważa, że potrzeba ochrony nietoperzy i potrzeba produkcji energii ze źródeł odnawialnych pozostają w konflikcie. Jednocześnie zwraca uwagę, że na swoje szczęście nietoperze nie przepadają za silnym wiatrem. Praktycznie nie latają, gdy prędkość wiatru przekracza 6-8 m/s. Przy takiej prędkości turbiny dopiero zaczynają wydajną pracę. Gdyby włączać je tylko przy tak silnym wietrze, można by było uniknąć większości kolizji, z korzyścią dla nietoperzy i bez strat dla producentów zielonej energii - sugeruje ekspert.

 

Szczegóły na stronie internetowej.

 

Źródło: naukawpolsce.pap.pl