Strona główna

Zagrożone gatunki motyli znalazły schronienie w mazurskiej motylarni

Zagrożone gatunki motyli znalazły schronienie w motylarni w Marcinkowie koło Mrągowa (Warmińsko-mazurskie). Dzieci i młodzież poprzez zabawę mogą tam poznawać życie pięknych owadów. Motylom zagraża wielkoobszarowe rolnictwo i chemiczne środki ochrony roślin.

 

W Polsce motylarnie powstają w ogrodach zoologicznych, na Mazurach zbudowała ją Magda Markiewicz, która prowadzi ogrody pokazowe odwiedzane przez turystów czy uczniów zielonych szkół.

 

W motylarni można prowadzić zajęcia i warsztaty dla dzieci, podczas których najmłodsi poznają świat motyli: cykle rozwojowe czy ulubione rośliny żywicielki - podkreśliła Markiewicz.

 

Motyle do podmrągowskiej motylarni trafiają z pobliskich łąk i ogrodów. Obok motylarni znajduje się dzika łąka, na której motyle żywią się i składają jaja. Z nich wykluwają się gąsienice, które są przenoszone do azylu.

 

Gąsienice jedzą pospolite rośliny, takie jak rdest, szczaw, liście leszczyny i pokrzywy. Uwielbiają też warzywa, np. kapustę czy natkę marchewki. Motyle natomiast gustują w nektarodajnych roślinach, kochają budleje, monardy i jeżówki.

 

Jak powiedziała Markiewicz, motyle najłatwiej zobaczyć przy bezwietrznej, słonecznej pogodzie.

 

Konstrukcja motylarni ma kształt ogromnego ośmiokąta, na który zarzucono siatkę, by owady nie wyfrunęły. Domki dla motyli mają podłużne otwory wlotowe, tak by chronić owady przed zagrożeniami, np. kotami albo ptakami. Budowle mają intensywne barwy: fioletu, różu czy purpury, bo te kolory wabią motyle.

 

"Motylarnia powstała dzięki wsparciu mojej rodziny. Starania o uzyskanie dofinansowania z innych źródeł nie powiodły się" - podkreśliła Markiewicz.

 

Według specjalistów motylom zagraża wielkoobszarowe rolnictwo i stosowanie chemicznych środków ochrony roślin.

 

Przyrodnik, specjalista od owadów prof. Stanisław Czachorowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie powiedział PAP, że owadom zapylającym, czyli m.in. pszczołom i motylom ciężko jest żyć w obecnym środowisku przyrodniczym.

 

"W miastach nie ma ukwieconych trawników z chwastami, a te są paśnikami dla motyli. Nie ma dzikich, niekoszonych łąk. Gdy tylko trawa odrośnie, od razu zjawiają się kosiarze, którzy przycinają ją równo ze stokrotkami. Budowanie siedlisk dla owadów, czyli hoteli dla pszczół czy stawków ogrodowych dla ważek, a także domków dla motyli jest dobrym pomysłem" - podkreślił Prof. Czachorowski.

 

Na Mazurach można zobaczyć takie ich gatunki motyli jak: zmrocznik wilczomleczek, miernik seledyniak, strzępek ruczajnik, czewończyk nieparek, dostojka malinowiec, a także te powszechniej znane jak paź królowej czy rusałka admirał.

 

Źródło: naukawpolsce.pap.pl