Strona główna

Pierwsza udana adopcja bocianów

W Polsce przeprowadzono pierwszą adopcję bocianów. Daje to ogromną nadzieję, że wiele piskląt bocianów, które trafia do ośrodków rehabilitacji, można by przywracać naturze – przekonuje Sebastian Menderski z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (PTOP).

W piątek 13-tego czerwca 2014 gałąź, na której posadowione było bocianie gniazdo, pękła pod naporem wiatru. Jak donosi Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków dwa młode ptaki nie przeżyły upadku, a trzeci – z poważnymi obrażeniami – trafił do Ośrodka Rehabilitacji Ptaków Dzikich w Bukwałdzie (prowadzonego przez Fundację Albatros). 

Dwa dni po upadku, udało się odbudować gniazdo. Na miejsce przyjechali strażacy z OSP Kamińsk z podnośnikiem, zakupionym przez RDOŚ w ramach projektu ochrony bociana Life+. 

− Wspólnie ze strażakami zamontowaliśmy platformę i ułożyliśmy materiał ze starego gniazda. Już po 5 minutach od zakończonej pracy bocian wylądował na gnieździe i zaczął poprawiać materiał gniazdowy. Ptaki cały wieczór intensywnie donosiły gałęzie i siano, co dobrze wróżyło na przyszły rok.− mówi Sebastian Menderski z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (PTOP). 

Gdy akcja odbudowy gniazda zakończyła się powodzeniem, pojawił się pomysł, by podrzucić parze inne pisklaki, które znajdują się w ORPD w Bukwałdzie. Pisklaki pochodziły z dwóch różnych gniazd z województwa warmińsko-mazurskiego. 

Sieroty jadą do nowego domu. Czy przyjmą je nowi rodzice?
Fot. A.Zienkiewicz. Źródło: www.ptop.org.pll


− O godz. 17 w poniedziałek 16.06.2014 r, czyli ponad 3 dni po stracie lęgu, w naszym gnieździe pojawiły się dwa młode pisklaki. Napięcie sięgało zenitu, gdyż nikt wcześniej takiej podmiany nie próbował w Polsce (o zagranicznych adopcjach też nic nie wiemy) i mogło to się skończyć nieciekawie. – mówi Sebastian Menderski.

Bociany po powrocie do gniazda zaczęły nieufnie dziobać pisklaki. Na szczęście po chwili dziobanie przeistoczyło się w iskanie. Wieczorem ornitolodzy zauważyli, że bociany już zaczęły karmić młode.  

− Od tego zdarzenia, jest to najbardziej rozklekotana para w Żywkowie, jakby cieszyła się z odzyskanego lęgu. Od tej pory przynajmniej jeden dorosły bocian stoi na gnieździe i pilnuje młodych, co wcześniej nie miało miejsca i oba dorosłe latały jednocześnie na żerowisko. – cieszy się Sebastian Menderski. 

Źródło:
www.ptop.org.pl