Strona główna

Polskie kolibry, czyli fruczaki

 Od czasu do czasu na forach przyrodniczych pojawiają się sensacyjne doniesienia o zaobserwowanych w Polsce kolibrach. Oczywiście to nie goście z dalekich stron pojawili się na wakacjach w naszym kraju i nie uciekinierzy z hodowli, ale nietypowe ćmy, z rodziny zawisakowatych.

Żywią się nektarem kwiatów, można zaobserwować je w dzień, mają trąbki przypominające cienkie kolibrze dzioby, a ich skrzydełka dla ludzkiego oka poruszają się prawie tak samo szybko jak kolibrów. Przylatują do nas w okolicach maja z południa Europy, a latają z imponującą jak na motyle prędkością - do 50 km/h.

Fruczaki najchętniej żywią się nektarem przytulii, marzanny barwierskiej, ostu, floksu, petunii, cynii, chabru czy gwiazdnicy. Nazwa ich rodziny pochodzi od charakterystycznego zwisania nad kielichem kwiatu, które również rodzi skojarzenia z kolibrami. W tym czasie ich skrzydła wykonują 80 uderzeń na sekundę, czyli 5000 na minutę!

Motyle te składają jaja na kwiecie przytulii, również u nas w Polsce. Niestety nie są w stanie przetrwać naszych zim, więc jeśli nie zdążą odlecieć na południe zanim spadnie temperatura, giną.

Najlepszym miejscem do obserwacji fruczaków są kwiatowe ogrody, dekoracyjne miejskie donice z kwiatami czy balkony, na których rosną charakterystyczne gatunki kwiatów.

Zdjęcie: wikipedia.org