Strona główna

Palący problem wypalania traw

Co roku wczesną wiosną powraca problem wypalania traw. Mimo licznych kampanii informacyjnych ten szkodliwy zwyczaj, oparty na błędnych przekonaniach o jego rzekomym pozytywnym wpływie na glebę, niestety wciąż stanowi istotne zagrożenie zarówno dla przyrody, jak i dla ludzi.

Z nadejściem wiosny zaczyna wzrastać liczba celowo wywołanych przez człowieka pożarów łąk i nieużytków. Zeszłoroczna roślinność, wysuszona po zimie, jest doskonałym podłożem dla ognia, który szybko się rozprzestrzenia, przez co bardzo trudno go ugasić. Po wyjątkowo suchej, tegorocznej zimie, zagrożenie jest jeszcze większe.

Mimo licznych kampanii informacyjnych, nadal pokutuje powszechne przekonanie, że wypalanie traw wpływa na użyźnienie gleby i jest najlepszą metodą na pozbycie się chwastów. Od pokoleń wielu rolników uważa, że taki proceder sprzyja też szybszemu wzrostowi nowych roślin w późniejszym czasie, co może dać wymierne korzyści. Nie jest to jednak prawdą – przez ogień giną pożyteczne mikroorganizmy glebowe, które stanowią o jej bogactwie. Negatywnie wpływa to na rozkład resztek roślinnych oraz hamuje proces asymilacji azotu z powietrza. Zaburzona zostaje cała równowaga biologiczna, a wyjałowiona przez ogień gleba bardzo długo się regeneruje.

Takie działania są potępiane przez Unię Europejską, jako niezgodne z normami tzw. dobrej kultury rolnej. Rolnikowi naruszającemu powyższe zasady grozi utrata 3% dopłat bezpośrednich za cały rok, o czy mówi art. 7 ust. 1 pkt 2a ustawy z dnia 26 stycznia 2007 r. o płatnościach w ramach systemów wsparcia bezpośredniego (Dz. U. z 2008 r. nr. 170, poz. 1051 z późn. zm.). Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa może podwyższyć karę nawet do 25%, a w skrajnych przypadkach nawet zupełnie pozbawić dopłat za dany rok.

Wypalanie traw to prawdziwa katastrofa ekologiczna. Ogień jest śmiertelnym zagrożeniem dla wszystkich żyjących w pobliżu zwierząt. W płomieniach giną m.in. dżdżownice, które poprawiają strukturę gleby, biedronki - zjadające szkodliwe mszyce, a także pająki i mrówki. Taki sam los spotyka również wiele trzmieli i pszczół, które są tak potrzebne do zapylania wielu roślin. Pożar powoduje uwolnienie się toksycznych substancji, które zanieczyszczają powietrze i mogą przenikać do gleby. W pożarach spowodowanych przez wypalanie traw giną również wszystkie większe, dziko żyjące zwierzęta, począwszy od gadów i płazów, a na ssakach, jak choćby jeże, myszy, ryjówki skończywszy. Często w zderzeniu z ogniem padają nawet zające, dziki, jelenie czy sarny. Giną z powodu zaczadzenia lub zdezorientowane gryzącym dymem tracą orientację i nie potrafią znaleźć drogi ucieczki. Taki sam los spotyka często zwierzęta domowe: psy i koty, które akurat znalazły się w pobliżu.

W dużym niebezpieczeństwie są również ptaki. Wiele gatunków buduje gniazda wśród traw, bezpośrednio na ziemi. Należą do nich m.in. czajki i skowronki. Dorosłe osobniki zdołają uciec przez zbliżającym się niebezpieczeństwem, ale nie są w stanie uratować jaj ani piskląt

Osoby, które podpalając trawy są przekonane, że panują nad ogniem. Wystarczy jednak zmiana kierunku wiatru, by ogień wyrwał się spod kontroli i przeniósł się np. na pobliskie lasy. Często ogień rozprzestrzeniając się ogarnia zasiewy na polach uprawnych, a nawet przenosi się na zabudowania. Gęsty dym może zagrozić użytkownikom pobliskich dróg, przez ograniczoną widoczność może dojść do wypadku. Należy też pamiętać, że wszystkie pożary tego typu są bardzo trudne do ugaszenia i angażują wiele osób i środków. Pożary torfowisk mogą trwać nawet kilka miesięcy.

Zakaz wypalania znajduje się m.in. w art. 124. ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. z 2009 r. Nr 151, poz. 1220 z późn. zm.): „Zabrania się wypalania łąk, pastwisk, nieużytków, rowów, pasów przydrożnych, szlaków kolejowych oraz trzcinowisk i szuwarów”, a także art. 131 punkt 12: „Kto wypala łąki, pastwiska, nieużytki, rowy, pasy przydrożne, szlaki kolejowe, trzcinowiska lub szuwar – podlega karze aresztu albo grzywny”. Za łamanie tych zakazów grozi w myśl art. 82 §3 i §4 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. kodeksu wykroczeń (Dz. U. z 2010 r. Nr 46, poz. 275 z późn. zm.) kara aresztu, nagany bądź grzywny, a jej wysokość może wynieść od 20 do 5 000 zł., co reguluje art. 24 §1. W wyjątkowych okolicznościach, gdy w wyniku wywołanego pożaru wystąpi faktyczne zagrożenie życia i zdrowia ludzi, możne zostać wymierzona kara pozbawienia wolności od rodu nawet do 10 lat. Podstawą do wymierzenia kary będzie wówczas Kodeks karny (Dz. U. z 1997r. Nr 88 poz. 553 z późn. zm.).

Źródło: OTOP