Strona główna

Ratujmy jerzyki!

 

Ratujmy jerzyki!

Sezon na remonty budynków w pełni. Jednak prace termomodernizacyjne w okresie lęgów powodują śmierć tysięcy ptaków – głównie wróbli, jerzyków, gołębi czy jaskółek – które gnieżdżą się w wieżach kościołów, pod stropami dachów i pod parapetami naszych okien. O zagrożeniach, jakie czyhają na naszych skrzydlatych przyjaciół, oraz o tym, co zrobić, aby być dla nich „dobrym sąsiadem” opowiada Antoni Marczewski z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Joanna Szubierajska: Ruszyły remonty związane z ocieplaniem budynków. Czy ptaki gnieżdżące się w szczelinach budynków są bezpieczne?

Antoni Marczewski: Niestety odpowiedź najczęściej jest negatywna. Co roku w okresie wiosenno-letnim Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków i inne organizacje pozarządowe otrzymują bardzo wiele zgłoszeń dotyczących niszczenia gniazd i siedlisk ptaków żyjących w budynkach. Otwory prowadzące do gniazd są kratowane, okładane styropianem lub zastawiane rusztowaniami, co uniemożliwia ptakom dostanie się do gniazd, jaj i piskląt. W drastycznych przypadkach pisklęta lub dorosłe osobniki są zamurowywane żywcem.

Inwestorzy bardzo często lekceważą obowiązujące przepisy z ustawy o ochronie przyrody oraz innych aktów prawnych, a powołane do tego organy często nie mają wystarczających środków lub determinacji, by skutecznie ścigać sprawców takich wykroczeń. Podejmowane interwencje są przeważnie kroplą w morzu potrzeb, a o wielu zniszczonych gniazdach i siedliskach pewnie już się nie dowiemy.

A jakie gatunki ptaków są najbardziej zagrożone?
 
Problem dotyka przede wszystkim gatunków takich jak wróbel, kawka i jerzyk. W budynkach może gniazdować również szereg innych gatunków, m.in. kopciuszek, pustułka, szpak, bogatka, modraszka, a nawet coraz rzadsza w naszym kraju pójdźka. O ile szpaki czy sikory bardzo chętnie zajmują również wieszane na drzewach budki lęgowe, wróble i jerzyki praktycznie przestały gniazdować na drzewach i budynki stały się ich głównym siedliskiem, bez którego nie przetrwają. Według szacunkowych danych w Poznaniu, po masowym ociepleniu większości obiektów zamieszkiwanych przez jerzyki, wielkość populacji tego ptaka spadła o 70 proc.
 
Dlaczego jerzyki wybierają budynki na miejsca lęgowe?

Przed pojawieniem się człowieka jerzyki gniazdowały przede wszystkim na skałach (do dzisiaj mamy niewielką populację górską zamieszkującą m.in. Tatry), a lokalnie również stare lasy (np. Puszczę Białowieską). Budując miasta człowiek stworzył tym ptakom idealne warunki lokalowe, zwłaszcza za sprawą bloków mieszkalnych budowanych w latach 60. i 70. XX w. Takie obiekty często posiadają stropodachy – zamknięte przestrzenie między ostatnią kondygnacją a dachem, do której dostęp zapewniają niewielkie okrągłe otwory widoczne z zewnątrz. Jerzyk, który ma najkrótsze nogi w świecie ptaków, wlatuje przez otwór i tak dostaje się do gniazda. Należy pamiętać, że czasami wystarczy po prostu jakiś załom w murze lub pękniecie i już będzie stanowiło ono odpowiednie miejsce do założenia gniazda przez jerzyka (albo wróbla).

Remonty budynków są nieuniknione. Co może lub powinien zrobić inwestor, by zabezpieczyć siedliska lęgowe ptaków?

Jeżeli na budynku znajdują się siedliska ptaków chronionych (a należy do nich większość gatunków spotykanych w Polsce), inwestor zobowiązany jest wystąpić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z wnioskiem o zgodę na umyślne płoszenie ptaków w sezonie lęgowym (jeśli prace nie będą wymagać zniszczenia miejsc lęgowych) lub o zgodę na zniszczenie siedlisk. Należy podkreślić, że tylko zgoda RDOŚ sprawia, że prace będą się odbywać zgodnie z zapisami ustawy o ochronie przyrody. W miastach lub dzielnicach, które nałożyły na inwestora obowiązek przedstawienia opinii ornitologicznej na etapie starania się o zgodę na prowadzenie prac, bardzo częste jest poprzestawanie na samej opinii. Nie ma ona jednak charakteru oficjalnej zgody na działania sprzeczne z zakazami wymienionymi w ustawie.

O zgodę RDOŚ należy wystąpić z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Rozpoznanie, jakie gatunki gniazdują na terenie budynku,
Otwory prowadzące do gniazd są kratowane, okładane styropianem lub zastawiane rusztowaniami, co uniemożliwia ptakom dostanie się do gniazd, jaj i piskląt. W drastycznych przypadkach pisklęta lub dorosłe osobniki są zamurowywane żywcem.
powinno zostać przeprowadzone wiosną-latem w roku poprzedzającym planowany remont. Po uzyskaniu odpowiedniego zezwolenia należy zadbać o zabezpieczenie dostępu do siedlisk, by ptaki nie założyły tam gniazd w okresie remontu, co spowodowałoby konieczność ich wstrzymania. Odpowiednio wcześniejsze zaplanowanie harmonogramu remontu pozwala również na wdrożenie takich kompensacji jak np. budki podtynkowe, które mogą być umieszczane na budynku podczas jego ocieplania. Dzięki temu nie wystają poza poziom elewacji, wyglądają estetycznie i stanowią miejsca, w których ptaki nadal będą mogły przystępować do lęgów.

Prawo jest po stronie ptaków. Zgodnie z opinią Ministerstwa Środowiska oraz GDOŚ zatykanie otworów stropodachów, nawet poza sezonem lęgowym, jest niszczeniem siedlisk gatunku objętego ochroną. Jednak czy to prawo jest respektowane?

Niestety nie. Chociaż problem pojawia się co roku i jest stosunkowo szeroko nagłaśniany w mediach, a liczne organizacje dostarczają spółdzielniom i administracjom budynków publikacje poświęcone prowadzeniu remontów zgodnie z obowiązującym prawem, nie spada liczba przypadków naruszania prawa. W takich sytuacjach Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego zobowiązany jest do wstrzymania prac zagrażających środowisku przyrodniczemu. Oznacza to często zastój w pracach na okres kilku tygodni lub nawet miesięcy, co oczywiście jest bolesne dla inwestorów i wykonawców. Dlatego odpowiednio wcześniejsze zaplanowanie prac i uzyskanie stosownych pozwoleń jest ważne nie tylko z punktu widzenia ochrony ptaków, ale z punktu dobrze pojętego interesu mieszkańców danego budynku.

Jakie działania możemy podjąć, by chronić populację jerzyków?

Jak wspomniałem, warto jest przy planowaniu ocieplania budynku zamieszkanego przez jerzyki przewidzieć zamontowanie budek podtynkowych o wymiarach odpowiadających temu gatunkowi. Powinny być one umiejscowione dokładnie tam, gdzie dotąd mieszkały ptaki. Jerzyki są bowiem wyjątkowo konserwatywne i co roku wracają do tych samych miejsc. Można wieszać również zwykłe budki, najlepiej w grupach, ponieważ mamy do czynienia z gatunkiem kolonijnym. Musimy mieć świadomość, że często od powieszenia budki do jej zasiedlenia przez jerzyka mija nawet kilka lat.

W takim razie, czy dobrym rozwiązaniem jest stawianie tzw. wieży dla jerzyków?

Wieże dla jerzyków to bardzo ciekawa idea, która od niedawna jest wdrażana w naszym kraju. Pierwsza taka konstrukcja w formie masztu z budkami dla 100 par stanęła zimą 2012 na warszawskiej Białołęce. Inicjatorem jej postawienia było Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków, które otrzymało wsparcie m.in. ze strony radnego Białołęki Marcina Korowaja i burmistrza dzielnicy Piotra Jaworskiego. Być może w warunkach spadającej liczby miejsc lęgowych w budynkach takie wieże okażą się dużą pomocą dla jerzyków, ale póki co musimy zaczekać, aby zobaczyć jak takie obiekty są zasiedlane przez ptaki.

Dlaczego powinniśmy chronić jerzyki?

Jeden jerzyk w ciągu doby zjada ok. 20 tys. owadów, w tym wiele dokuczliwych dla człowieka. Pod wieloma względami jest to gatunek niezwykły – mimo zewnętrznego podobieństwa do jaskółek jest bliżej spokrewniony z kolibrami. Jego nogi są tak krótkie, że nie jest w stanie chodzić po ziemi – zdrowy jerzyk jest się w stanie z niej odbić dzięki bardzo silnym skrzydłom. Dzięki nim jest też niezwykle szybki (może latać z prędkością nawet 100 km/h) i zwrotny. W locie je, pije, a nawet śpi i kopuluje. Pomiędzy opuszczeniem rodzinnego gniazda, a założeniem nowego młody osobnik może spędzić w powietrzu bez lądowania nawet dwa lata.

Wysoki głos jerzyków stanowi nieodłączny element dźwiękowego pejzażu wielu polskich miast i miasteczek. Dźwiękowcom serialu „Ojciec Mateusz” ten dźwięk tak się spodobał, że podłożyli go sandomierskiej scenerii również w odcinku rozgrywającym się w zimie, gdy wszystkie jerzyki fruwają po Afryce. Miejmy nadzieję, że nie doczekamy czasów, gdy jedynym śladem po tych pożytecznych pierzastych lotnikach pozostaną nagrania i telewizyjne archiwa.

Dziękuję za rozmowę
Joanna Szubierajska, Ekologia.pl