Strona główna

Pomoc zwierzętom cenna na przednówku

 

Pomoc zwierzętom cenna na przednówku

Długa w tym roku zima znacznie osłabiła zwierzęta. Leśnicy wraz z myśliwymi wyjątkowo długo dokarmiają zwierzynę leśną, ale okazuje się, że wielu miejscach nie tylko ona potrzebuje pomocy człowieka. W ostatnich tygodniach wiele mówi się o bocianach, których część przyleciała już do Polski, ale ze względu na zalegający śnieg mają utrudniony dostęp do pokarmu.

Dokarmiać czy nie?

Dokarmianie zwierząt jest od dawna kwestią sporną. Z jednej strony trudne warunki pogodowe dają pole działania naturalnej selekcji, czyli regulowania stanu ilościowego i jakościowego populacji zwierząt. Przy ciężkich warunkach słabsze osobniki danego gatunku giną. W środowisku pozostają wobec tego osobniki najsilniejsze, które rozmnażając się później, przekazują swoje dobre geny dalszym pokoleniom. W ten sposób populacja gatunku staje się – przynajmniej w teorii – coraz silniejsza.
Dokarmianie dzikich zwierząt jest przez niektórych traktowane jako zaburzenie tych naturalnych mechanizmów. Trzeba jednak pamiętać, że nasze środowisko jest już od dawna znacznie przekształcone przez człowieka, który setki lat temu wykarczował znaczne połacie lasów, a na powstałej w ten sposób przestrzeni powstały pola uprawne czy pastwiska. Na nich człowiek hoduje rośliny jadalne i pastewne lub wypasa zwierzęta, a wszystko po to, aby wyżywić, ubrać i zaopatrzyć we wszelkie niezbędne dobra rozrastającą się populację człowieka.
Dokarmianie zwierzyny leśnej, które prowadzą myśliwi i leśnicy, ma zatrzymać ją w lasach, aby nie wyrządzała szkód w uprawach rolnych. Dzięki takiemu kontrolowanemu zimowemu dokarmianiu również leśnicy mają lepsze szanse na wyhodowanie pełnowartościowego surowca drzewnego, który przy zrównoważonym użytkowaniu, zostanie w przyszłości przeznaczony do produkcji mebli, papieru czy innych potrzebnych człowiekowi produktów.
Tyle teoria. W praktyce zimowe warunki utrzymywały się tej wiosny wyjątkowo długo i wiele osób, jak chociażby leśnicy z Nadleśnictwa Szczebra, zdecydowali się na dokarmianie bocianów.

Jeśli dokarmiać – to jak?
Kiedy już podejmujemy decyzję o dokarmianiu, musimy znać kilka zasad, które pomogą nam to robić odpowiedzialnie. Po pierwsze rodzaj pokarmu – trzeba tu pamiętać, że bociany to drapieżniki. W naturze głównym składnikiem ich diety są polne gryzonie, w mniejszym stopniu żaby czy jaszczurki. Wiedzą o tym rolnicy, którzy nieraz mają okazję obserwować grupy bocianów podążające, niemal jak na sznurku, za pługiem orzącym pole. Dlatego dokarmiając bociany wybierać będziemy surowe, niesolone mięso – bardzo praktycznym wyjściem są podroby, wraz z drobnymi kośćmi i skórkami. Nigdy nie podawajmy bocianom ziemniaków, makaronów itp. – takie dania są niezgodne z naturą tych ptaków i mogą im wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Ważne też, by dokarmiać konsekwentnie, tzn. do momentu, aż naturalny pokarm będzie w pełni dostępny, czyli wyłoni się całkowicie spod zalegającego śniegu.

Łatwy łup
Tyle w skrócie o dokarmianiu bocianów, z których część już do nas przyleciała, a część jeszcze czeka z przylotem w bardziej sprzyjających warunkach, podobno na Bałkanach.
Te bociany, które już są w kraju oraz cały szereg innych gatunków dzikich zwierząt np. sarny, jelenie, dziki, z racji przedłużonej zimy są łatwym łupem dla drapieżników. Po pierwsze wynika to z ich osłabienia, po drugie – ucieczka w głębokim, wilgotnym śniegu jest utrudniona. Korzystają na tym leśne drapieżniki: lisy czy wilki – i to jest zjawisko naturalne. Gorzej, kiedy osłabiona zwierzyna zupełnie bez potrzeby pada łupem spuszczonych ze smyczy podczas spaceru czy wypuszczonych z kojca i obejścia psów. Takie zdarzenia miały ostatnio miejsce m.in. niedaleko miejscowości Orla na Podlasiu, gdzie psy zagryzły kilka bocianów. Zgromadzone na brzegu rzeczki, osłabione ptaki, były łatwą do upolowania ofiarą.
Psy są przez ludzi karmione i to, że atakują dzikie zwierzęta, wynika nie z potrzeby przeżycia, a z czystego, pierwotnego instynktu polowania (ten został im z czasów, kiedy musiały polować, by żyć), czego samym psiakom za złe mieć nie można. Odpowiedzialność za swoich pupili ponoszą ich właściciele i tylko do nich można apelować o właściwe postępowanie, czyli wyprowadzanie ulubieńców na spacer na smyczy i w kagańcu. Niech nasz leśny spacer z pupilem nie stanie się przyczyną dramatu z udziałem dzikiego zwierzęcia.

Źródło: Lasy Państwowe
Autor: Maria Nowicka-Szpakowicz, Paweł Gliński, fot. P. Gliński

Więcej o zrównoważonym rozwoju, zachowaniach proekologicznych i sposobach dbania o środowisko naturalne na www.ogrodostojazwierzat.pl. Więcej na temat ochrony bioróżnorodności, racjonalnej gospodarki odpadami, nie marnowania wody i zwiększania efektywności energetycznej na stronie Kampanii na rzecz Rozwoju Zrównoważonego 2011-2014, dofinansowanej przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.